Rachunek sumienia – czas start! / Examination of conscience time to begin!

Jesteśmy zaręczeni! A, to już od ponad roku…

Szukamy sali! A, to też już mamy…

Trzeba zamówić obrączki! Zrobione… Ale kiedy powinniśmy odebrać?!

O Boże, a co z moim makijażem?!

 

Taaak, wierzcie lub nie ale i nas  dopadła przed ślubna sra… gorączka 😉 W zeszłym miesiącu uświadomiłam sobie, że wcale nie mamy już tak dużo czasu do ‚godziny 0’. A jeszcze gorsze było to, że dotarło do nas jak wiele mamy jeszcze do przygotowania/zrobienia/załatwienia. Przyznam szczerze, że obudziliśmy się trochę z przysłowiową ręką w nocniku, bo nie mieliśmy nawet żadnych dokumentów czy kursu małżeńskiego. Trzeba, więc było zrobić rachunek sumienia i przystąpić do działania!

Dziś, na miesiąc przed ślubem, już nie mam duszy na ramieniu. wiem, że najważniejsze sprawy mamy za sobą. Poza tym to, co zostawiliśmy na ostatnią chwilę też już jest ogarnięte: obrączki odebrane, alkohol zamówiony, nauki zrobione a papierzyska dostarczone do Księdza. Ba! Nawet zamisaliśmy się na kurs tańca i jesteśmy juz na półmetku! Oczywiście, że jeszcze długa droga do celu, a czasu co raz mniej, ale spię spokojnie 😉 Warto jednak spiąc pośladki trochę wcześniej i jeśli to mośliwe – nie tylko zaplanować wszystko wcześniej ale i wcielić w życie. Mówię Wam to ja, osoba, która na robienie miała półtora roku a i tak zostawiła wiele na oststnią chwilę…

Jak zrobicie Wy? To zależy czy wolicie uczyć się na cudzych błędach, czy na swoich (jak ja) 😀 Jakiej drogi nie wybierzecie, polecam Wam zapoznać się z poniższym kalendarzem, który może okazać się bardzo pomocny nie tylko w planowaniu, ale także jako sprawdzajka, co już zrobiliśmy a z czym jesteśmy w czarnej d…. 😉 Nie jest to typowy kelendarz, których znajdziecie tysiące w internecie.Nie będę Wam przecież mówiła, że trzeba i kiedy trzeba zarezerwować salę czy kupić suknię, bo o tym raczej nie zapomniecie. Zamierzam wyłuskać te sprawy, o których w całym wirze przygotowań można po prostu zapomnieć.

12 miesięcy przed ślubem

  • Odwiedźcie targi ślubne by sprawdzić, co jest modne w tym roku. Na targach możecie obejrzeć pokazy sukien ślubnych, zespoły muzyczne w akcji, wybrać zaproszenia. Targi to bardzo dobra okazja porównania firm i obejrzenia na własne oczy możliwości jakie oferują.

6 miesięcy przed ślubem

  • Zapiszcie się na nauki przedmałżeńskie. Z reguły trwają od 4 do 10 tygodni (w zależności od liczby spotkań w tygodniu) – UWAGA! od 2016 roku kuria Warszawska zabroniła nauk weekendowych. Nie liczcie więc, że uda Wam się sprawę załatwić w przysłowiowe 5 minut. Pamiętajcie też o Poradni Rodzinnej.

4-5 miesięcy przed ślubem

  • Zacznijcie gromadzić niezbędne dokumenty. W urzędzie stanu cywilnego (USC) odbierzcie akty urodzenia. W kancelarii parafialnej dostaniecie świadectwo chrztu i bierzmowania – teraz dokumenty nie są ważne jak kiedyć 3 miesiące od momentu wystawienia, więc spokojnie możecie pomyśleć o tym wcześniej 🙂
  • Poinformujcie pracodawców o ślubie i poproście o urlop. Zgodnie z kodeksem pracy przy umowie o pracę przysługują 2 dni wolne.

3 miesiące przed ślubem

  • Wybierzcie i zamówcie obrączki. Pomyślcie co chcielibyście wygrawerować (data / imiona / inicjały / motto) – zazwyczaj na obrączki czeka się około 1 miesiąca jednak jeśli wymarzyliście sobie coś specjalnego (np. obrączki wykonywane w Japonii) – ten czas może się wydłużyć, więc nie czekajcie do ostatbniech chwili. Poza tym wybór wcale nie jest prosty i jezzenie po sklepach też zajmie Wam trochę czasu 😉
  • Złóżcie dokumenty w Urzędzie Stanu Cywilnego (jeżeli ślub nie będzie konkordatowy) lub w Parafii, w której zamierzacie się pobrać. Spiszcie protokół przedślubny.
  • Warto zastanowić się, gdzie zatrzymają się Wasi goście. Jeśli potrzebne będą miejsca w hotelu – zarezerwujcie je.

2 miesiące przed ślubem

  • Zarezerwujcie termin u kosmetyczki, fryzjera, manicurzystki, wizażystki itd.
  • Zweryfikujcie listę gości i zastanówcie się jeszcze raz czy nikogo nie pominęliście.
  • Zamówcie dekorację kościoła, samochodu ślubnego oraz bukiet ślubny, kwiaty i stroiki.
  • Zaplanujcie i zarezerwujcie transport dla gości weselnych.
  • Zakupcie alkohol – warto troche poszukać, bo można trafić na naprawdę fajne promocje. Polecam wybrać się do Macro, gdzie przy większych ilościach można kupić alkochol po cenie koncesyjnej.

1 miesiąc przed ślubem

  • Poproście o potwierdzenie przybycia gości na ślub. I nie wstydzcie się dzwonić, jeśli ktoś zapomniał zadzwonić do Was w terminie wyznaczonym na zaproszeniu. Niektórzy po prostu myślą, że jeśli potwierdzili przy otrzymaniu zaproszenia to już wszystko jest ok 😉
  • Ustalcie repertuar muzyczny. Zaplanujcie oczepiny.
  • Pomyślcie nad rozsadzeniem gości przy stołach – dodam komentarz, gdy dokonamy tego wyczynu… a może po weselu i dam Wam znać, czy nikt nikogo nie zabił?! 😛

 

Wedding Show Powiedzmy tak / Wedding Show Say yes

„Służymy narzeczonym w przygotowaniach do ślubu i wesela. Nasi użytkownicy mogą poznać nie tylko tajemnice ślubów gwiazd, ale także uzyskać konkretne porady, czerpać inspiracje i poznawać nowe trendy, dzięki bazie praktycznych artykułów” – tak czytamy na stronie WWW. Ale robią o wiele, wiele więcej! A mianowicie organizują targi ślubne, w których miałam przyjemność uczesticzyć 🙂

10294245_1490587764506790_7433747486229907030_n

Jak się tam znalazłam? I jakim cudem byłam tam z Nim? O tak – to jest naprawdę zadziwiające, bo na pewno zdajecie sobie sprawę jak trudno o to, by także facet na takich targach się pojawił. I na pewno przyznają to nie tylko panie ale i panowie 😉 No bo w sumie skoro panowie nie lubią zwykłych zakupów to czemu mieli by polubić zakupy ślubne? Gwar, tysiące ludzi, mnósto stanowisk, setki sukienek, ogrom biżuterii, różnorodnych kolorowych zaproszeń w tryliardzie wersji… Panowie lubią prostotę! I jeśli któryś z Waszych narzeczonych drogie Panie wybrał się z Wami na takie targi to powinnyście ugotować mu naprawdę dobry obiad 😉 A Wy Panowie jak najbardziej możecie takiego wymagać.

Ale do rzeczy! Jak znalazł się tam Ten Mój? Ten, ktory nie lubi takich miejsc, który uważa to za stratę czasu, bo przecież jest internet i to tam można wszystko znależć.. A no zupełnym przypadkiem.. Zazwyczaj się nie kłócimy, a jeśli już to przechodzi nam po przysłowiowych 5 minutach. Po prostu nie umiemy być na siebie obrażeni, czy się do siebie nie odzywać. Każdy wyrzuca z siebie tyle słów ile potrzebuje, wyjaśniamy sobie sprawę i po krzyku – wracamy do normalności. Ale.. ale ostatnio było inaczej. Po 4 latach związku „wreszcie udało nam się” pokłócić na całego (ha! trzeba to chyba zapisać w kalendarzu). Wynikiem tego były tzw. „ciche dni” przez dni 5, a skończyły się… zaproszeniem właśnie na te oto targi ślubne z Jego (!!!) strony 🙂 Taka fajna forma słowa „przepraszam”. W zasadzie to całkiem mi się to podobało. Tym bardziej, że te ciche dni róznież były dość śmieszne, bo widać było, że już ledwo wytrzymujemy i bardziej przerodziło się to w próbę sił niż obrażalstwo, a każde z nas zasiskało usta na siłę, a w duszy tylko się smiało 😉

Koniec końców znalazłam nowy sposób na „namówienie” Go do niemożliwego, ale obiecuję tego niecnie nie wykorzystywać 😉

Co do samych targów…

Nas zbytnio nie poruszyły, ale może dlatego, że wiele spraw, takich jak wybór sukni, fotografa, kamerzysty czy sali, mamy już za sobą. Jednak szczerze polecam taki event tym, którzy są dopiero na początku tej planistycznej ścieżki, bo można znaleźć wiele inspiracji czy uzyskać spore zniżki 🙂 Poza tym Targi Wedding Show Powiedzmy tak to nie tylko sami wystawcy, to także wiele ciekawych warsztatów, pokazów, konkursów i porad. Są interaktywne i to jest ich zaletą! Osobiście uczestniczyłam w warsztatach prowadzonych przez Rock&Flowers, których tematem było motyw przewodni ślubu. Jest to znakomita opcja dla osób, które nie mają jeszcze klarownej wizji tego najważniejszego dnia i chciałyby się dowiedzieć jakie kolory czy materiały do siebie pasują lub czy wymarzone kwiaty będą dostępne w danej porze roku. Dla mnie była to po prostu fajna zabawa i okazja do przelania swojej zafiksowanej już wizji na papier.

ON nie był oczywiście poszkodowany, bo trafiliśmy na fajne stoisko z garniturami firmy PAWO, gdzie uzyskaliśmy zniżkę 50% na ubrania, 30% na buty oraz mozliwość darmowej konsultacji ze stylistą!

Wspólnie zachwyciliśmy się magnetCards, szkoda tylko, że ceny są takie wysokie… 😦 Ale za jakość i pomysłowość trzeba płacić! A zaproszenia są przecudowne, pomysł z magnesem rewelacyjny, a podkładki pod kubki/szklanki zapadły w Jego pamięci aż do dziś! Zatem szczerze polecam zapoznać się z pełną ofertą magnetCards. Szczególnie jeśli szukacie czegoś więcej niż tradycyjna kartka „złożona na 2” za 1-4 zł 😉

Poniżej przedtswiam listę wystawców, ktorzy są warci zainteresowania – może akurat znajdziecie także coś dla siebie?

  1. magnetCards.pl – nietuzinkowe zaproszenia ślubne
  2. pawo.pl – męski wizerunek
  3. platiniumvisage.pl – makijaż i fryzury na każdą okoliczność

Nr 3… czyli perełka na koniec! Pani Paulina Sobota – energiczna, żywiołowa, zabawna, wygadana, piekna, no po prostu cudowna. Człowiek dusza, wokół której przez cały czas było multum ludzi. Nie tylko malowała i czesała ale także dawała porady, opowiadała śmieszne historie. Nie korzystałam jeszcze z jej usług, ale jeśli chcecie podczas przygotowań do ślubu mieć nie tylko wizażystkę ale także fajną, przyjacielską i pomocną osobe obok siebie, która potrafi rozładować stres, to mam wrażenie, że to jest właśnie ideał 😉

Kolejne Targi w listopadzie na Stadionie Narodowym – innny organizator ale może być równie ciekawie. Nie przegapcie!

_ _ _

EN version? Soon 🙂

Zawiesić kłódkę na moście Pont des Arts, a klucz rzucić do Sekwany / Hang the padlock on the Pont des Arts bridge and the key throw into the Seine river

Ten gest był przez ostatnie lata tradycją odwiedzających Paryż zakochanych. Nie uwierzę, że ci z Was, którzy byli w Paryżu,nie zawiesili tam kłódki 😉 No tego po prostu nie da się pominąć i wszyscy dobrze o tym wiemy!

My oczywiście nie byliśmy gorsi! Kłódka z naszymi inicjałami zawisła na ostatnim fragmencie mostu, tuż przed tym zrobionym z pleksi. Specjalnie wybraliśmy takie miejsce, aby dobrze je zapamiętać i za każdym razem móc łatwo odnaleźć pomimo takiego kłódkowego tłoku 😉 I wiecie co? Zadziałało! Tak tak, jesteśmy nieco zwariowani i już następnego dnia poszliśmy sprawdzić, czy pamiętamy. Ale zrobiliśmy też oczywiście zdjęcia. Tak na wszelki wypadek. Gdybyśmy jednak zapomnieli. Na pamiątkę także.A może przede wszystkim?

No i powiem Wam, że te zdjęcia były wspaniałym pomysłem.A to dlatego, że teraz tylko one nam zostały. Mieliśmy ogromne szczęśćie, że w ogóle udało nam się tę kłódkę zawiesić. Ale niestety nie będziemy mieli tego szczęśćia, aby w roszcnicę przyjechać w to magiczne miejsce i swoją kłódkę zobaczyć na żywo… 😦

Wszystko dlatego, że Paryż postanowił zerwać z tradycjami. Zniknęły nie tylko kłódki ale także kratki, gdzie można je było wieszać. Na ich miejscu zostały zamontowane przezroczyste panele. Bo podobno zakochani zniszczyli paryskie mosty… Brzmi to mało romantycznie niestety. Przecież zakochani zawieszali te kłódki jako symbol trwałości ich miłości, związku. Sama widziałam kłódki sprzed np 20 lat. Cudownie było iść powoli mostem i czytać wiadomości zapisane na kłodkach, przyglądać się inicjałom i wyznaniom, zastanawiać się jaka była historia ich miłości… I niestety usunięcie tych oznak miłosci nieco psuje zamysł tego postu, który miał opisać miejsce cudownie romantyczne, wręcz idealne na… oświadczyny!

Tak….  było idealnie!

539030_10151311900937737_614189182_n

———

This gesture was for the last few years the tradition of lovers visiting Paris. I will not believe that those of you who were in Paris, not hanged there a padlock 😉 Well, this simply can not be ignored and we all know that!

We certainly were not worse! Padlock with our initials hung on the last fragment of the bridge, just before the one made from plexiglas. We chose that place specially, to  remember it well and every time be able to easily find, despite such big padlock crowd 😉 And you know what? It worked! So yes, we’re a little crazy and the next day went to see if we remember. But we did also, of course, photos. Just in case. In case we would have forgotten. As a souvenir, too. Perhaps first of all as a souvenir?

Well, let me tell you that these pictures were wonderful idea. And it is because now they are the only thing we have. We were very fortunate that in general we were able to hang the padlock. But unfortunately we do not have the same luck to arrive for our anniversary in this magical place and to see live the padlock… 😦

All because Paris has decided to break with tradition. Gone were not only padlocks but also the grille, where it can be hung. In their place there were installed plastic panels. Because, apparently, lovers destroyed the Parisian bridges … It sounds not very romantic, unfortunately. Lovers hung these padlocks as a symbol of the durability of their love relationship. I saw a padlocks before 20 years. It was really wonderfull feeling to go slowly throught the bridge and read messages saved on padlocks, watch the initials and denominations, wondering what was the story of their love … And, unfortunately, removal of the signs of love somehow spoils the idea of this post, which was supposed to describe the wonderfull and romantic place, perfect for … proposal!

Yes …. it was a perfect proposal!

539030_10151311900937737_614189182_n

Hajtnięcie się nie jest możliwe bez wcześniejszego prequela, zwanego oświadczynami. Czego NIE robić? / Wedding is not possible without a prequel, called engagement. What NOT to do?

Nawet nie zauważyłam tego ciągłego łapania się za kieszeń. Przekładania czegoś z jednej kieszonki do kolejnej. Lekkiego stresu i pilnowania czegoś niewidzialnego. Może to przez przemęczenie pracą – nowym projektem? Może to przez ten okropny katar? A może przez dreszcze i gorączkę… które zafundowałam sobie dokładnie na przyjazd mojego ukochanego do Paryża. W końcu przyjechał AŻ na 2 dni to czemu by się nie rozłożyć i nie zacząć zdychać…!? A i owszem, czujność moja uśpiona została, ale twardo wzbraniałam się przed herbatą i ciepłym kocem, w końcu trzeba było jakoś przetrwać weekend w Paryżu uznawanym za miasto o wyjątkowej wartości turystycznej, które przez wielu uważane jest również za miasto zakochanych. Jak inaczej by powstał subiektywny przewodnik/poradnik, o którym jeszcze wtedy myślałam, że go napiszę? Ale do rzeczy! Zamierzam dać Wam kilka dobrych rad czego NIE robić jeśli przypadkiem będziecie w Paryżu, lub innej pięknej i romantycznej stolicy, a Wasz ukochany, z którym wiążecie plany na przyszłość, postanowi Was odwiedzić 🙂

1. Nie siadajcie w poniedziałek w pracy obok kolegi, który kicha na prawo i lewo zapewniając w przerwach, że na bank nie zaraża, bo można się na tym nieźle przejechać… Tym bardziej jeśli słowo  „urlop” na jakiś czas musiało przestać funkcjonować w Waszym słowniku i jedynym czasem na powrócenie do żywych będzie właśnie tenże zbliżający się weekend…

2. Klimatyzacja to zwodnicza su… zołza! 😉 Podchodźcie do jej używania bardzo rozważnie… Jeśli na zewnątrz mamy upały, a w biurze koledzy i koleżanki tylko obniżają temperaturę to wiedz, że coś się dzieje! 😉 A problemów nabawisz się szybciej niż myślisz.

3. W środę, jak już nie jesteście w stanie oddychać o własnych siłach, udajcie się jak najszybciej do apteki po jakieś krople i inne specyfiki choćby miało to grozić spóźnieniem do pracy i wysokimi wydatkami. Przy okazji możecie dowiedzieć się, że Wasze ulubione kropelki w obcym kraju zostały wycofane ze sprzedaży jako bardzo szkodliwe dla zdrowia.

4. Kładzcie się wcześniej SPAĆ. Tak dokładnie – spać. A nie do łóżka. Zauważyłam, że siedzenie pod kołdrą i oglądnianie filmów do 1 w nocy jest mało pomocne w walce z chorobą. Ba, zauważyłam to już kilka dobrych lat temu ale w tym przypadku chyba nauka na własnych błędach nigdy na mnie nie zadziała.. 😛

5. Jak już odbierzecie ukochanego z jego dalekiej podróży to posłuchajcie się go, że możemy spędzić wieczórna spokojnie, z lampką wina przed TV aby lepiej czuć się dnia następnego. Nie idzcie na siłę w poszukiwaniu super restauracji, aby ostatecznie przejść kilka dobrych kilometrów, zmęczyć się, zmarznąć, a i tak ostatecznie skończyć w miłej włoskiej knajpce 200 metrów od hotelu.

6. Za żadne skarby nie zarażajcie swojej drugiej połówki, powiadam Wam, że nie będzie zadowolony/a! I może skończy się to tak? 😛

1348228752_xuskq9_600

Chociaż nie ukrywam, że ja czulam się mniej osamotniona w swojej walce ze złem 😉 No i przynajmniej gdy następnego dnia padło to ważne pytanie to nie tylko ja ciężko oddychałam i pociągałam nosem i to nie z przejęcia 😉

——————–

I did not evennotice this continuous catching behind the pocket. Taking something from one pocket to another. Light stress and policing of something invisible. Maybe it was baceuse of the fatigue work – a new project? Maybe it’s that horrible runny nose? Or maybe by chills and fever … which I decided to treat myself exactly for the arrival of my Beloved to Paris. In the end, he came for 2 days, then why not spread out and do not start to die …!? A and yes, my vigilance was asleep, but I firmly refused a cup of tea and a warm blanket -in the end I had to survive a weekend in Paris recognized as the city of valuables desk, which by many is considered also as the city of lovers. How else would a subjective guide / tutorial be created, about which I thought to write it? But let’s go to the point! I’m going to give you some good advice about what NOT to do if by chance you are in Paris or any other beautiful and romantic capital, and your Beloved, with whom you involve plans for the future, decides to visit you 🙂

1. On Monday at work do not sit down alongside a colleague who sneezes on the right and left ensuring that for sure is not contagious, because you can be in a big mistake… Especially if the word „holiday” for some time had to stop working in your dictionary and only time to return to live will be just this upcoming weekend…

2. Air conditioning is deceptive bit… viper! 😉 Come around to using it very carefully… If  outside is very hot, and in the office colleagues only lower the temperature then know that something is happening! 😉 And you will have problems faster than you think.

3. On Wednesday, as you are no longer able to breathe on your own, goas soon as possible to the pharmacy to get some drops and other specifics even if it threatened being late to work and high expenses. By the way, you can learn that your favorite droplets in a foreign country have been withdrawn from sale as very harmful to health.

4. Lay earlier to SLEEP. Yeah exactly – „to sleep”. And not „to bed”. I noticed that sitting under the covers and looking at video to 1am is not helpful in the fight against the disease. Oh, I saw it a few good years ago but in this case I think learning on my own mistakes never work on me..: P

5. As you receive you lover of his long journey then you listen to him, that we can spend the evening quietly with a glass of wine in front of the TV to feel better the next day. Do not go in search of a great restaurant, cause you will walk plenty kilometers, tire up, freeze, and… end up in a nice Italian restaurant 200 meters away from home.

6. Under no circumstances you should not infect at the same time your other half, I say to you that he/she will not be happy! I may it end up like this? 😛

1348228752_xuskq9_600

Although I admit that I have I felt less alone in my battle against evil 😉 Well, at least when the next day the important question was asked, it was not only me breathing heavily and sniffing and it was not from acquisitions 😉

Jak nie w Paryżu, to ja już nie wiem gdzie i kiedy! / If not in Paris, then I do not know where and when!

Ślub w Paryżu… To by było dopiero coś, prawda?

Katedra Notre Dame ma niesamowitą akustykę. Do tego jej monumentalność bije zarówno z zewnątrz jak i od środka. Gotyk w całej okazałości, fantastyczne witraże i ich niezwykły koloryt. Surowe a zarazem uduchowione miejsce. A koncert w jej wnętrzu poprzedzony przejściem przez portal Sądu Ostatecznego… śpiew chóru… przepiękne, niesamowite i niepowtarzalne doznanie!

Instrument w katedrze Notre Dame robi wrażenie nawet dla doświadczonego organisty. To największe organy we Francji i jedne z najpiękniejszych w świecie.

Czy już marzycie razem ze mną? Czy już wyobrażacie sobie jak kroczycie w białej sukni ku ołtarzowi w katedrze a przy ołtarzu czeka na Was książę z bajki? Czy może jednak twardo stąpacie po ziemi i Wasze wewnętrzne „ja” zaczyna właśnie krzyczeć: „Puk, puk, pobudka! Nie śnimy na jawie!  Ślub w Paryżu to jedynie marzenie!”?

Po pierwsze – nic bardziej mylnego! I wcale nie trzeba wydać na to fortuny albo planować ślubu z Francuzem 😉 Wystarczy właśnie odrobina tejże wyobraźni, szczypta samozaparcia, odrobina cierpliwości, a…  A ten blog pomoże mi to udowodnić.

Zanim jednak do dowodów przejdziemy, muszę się przyznać, że w całej tej historii jest coś bardzo paryskiego, wręcz parysko-prawdziwego 😉 W historii, której początkiem były właśnie słowa „Jak nie w Paryżu, to ja już nie wiem gdzie i kiedy!”,  które wypowiedziałam do mojej przyjaciółki. A miałam na myśli nic innego, jak… oświadczyny.

Oczywiście! W końcu przecież bez oświadczyn ślubu nie będzie 😉 A mój ukochany chyba postawił sobie za cel nadrzędny testowanie mojej cierpliwości. Żeby sobie tylko ktoś tutaj zaraz nie pomyślał „o w mordę jeża, ale ta laska ma parcie na szkło z tym całym ślubem”. Co to, to nie, mi się w sumie do tego wcale nie śpieszyło. Ale moja przyjaciółka intuicja podpowiadała, że mój miły coś szykuje. Ba, w końcu miał wiele okazji – wspólne wakacje w Tunezji, pierwsze wspólne Boże Narodzenie z naszymi Rodzicami, wspólny wyjazd na przedłużony weekend do Londynu i nocna „przejażdżka” na London Eye i w końcu wyjazd na 3 miesiące do Paryża!!!

Ale, ale, czy czegoś przypadkiem nie zabrakło? A może ja coś zjadłam w poprzednim zdaniu? Zjadłam, ale celowo, bo wyjazd do Paryża wspólnym nie był… Co nie znaczy, że stracił na jakości 😉 W końcu wróciłam z pierścionkiem i głową wieeeeeelką jak balon od miliona pomysłów i kłębiących się myśli a teraz siedzę i odliczam dni do tego,w którym wydam najwięcej pieniędzy w swoim dotychczasowym życiu a dalej będziemy jeździć tym samym rdzewiejącym autem 😛

——————–

Wedding in Paris … That would be THE thing, right?

Notre Dame has an incredible acoustics. In addition its monumentality ‚beats’ both outside and from the inside. Gothic in all its glory, fantastic stained glass windows and their unusual coloring. Raw and spiritual place at the same time. A concert in the interior preceded by passing through the portal of the Last Judgement … choir … beautiful, amazing and unique experience!

Instrument in the Cathedral of Notre Dame is impressive even for an experienced organist. It is the largest organ in France and one of the finest in the world.

Do you dream together with me? Do you already imagine how you tread in a white dress to the altar in the cathedral and at the altar Prince Charming is waiting for you? Or maybe you tread firmly on the ground and your inner „I” just begins to shout: „Knock, knock, wake up! Do not daydream! Wedding in Paris is only a dream!”?

Firstly – you couldn’t be more wrong! And you do not have to spend a fortune on it either plan a wedding with a Frenchman 😉 What is needed is just a little bit of imagination, a pinch of self-denial, a little patience, and … And this blog will help me to prove it.

But before we get to the evidence, I have to admit that in this whole story is something very Parisian, almost Parisian-real 😉 The story, which began with the words „If not in Paris, I do not know where and when!” I have spoken to my bestfriend. And I mean nothing other than … proposal.

Of course! After all, without a marriage proposal marriage will not happen 😉 And my beloved set testing my patience as his primary objective. Just don’t think right now „fuck, this chick has so big pressure with this whole marriage”. What it is not, not at all. I was not in a hurry about this topic. But intuition, my good friend, told me that my beloved is getting ready for something. Actually he had many opportunities – a joint holiday in Tunisia, the first joint Christmas with our parents, joint trip on an extended weekend to London and Night „ride” on the London Eye and finally a trip for 3 months to Paris!!!

But, but…  something was not missing? Or maybe I ate something in the previous sentence? I ate, but deliberately, because the trip to Paris was not joint … That does not mean that it lost its quality 😉 In the end, I came back with a engagement ring and head biiiiig like a balloon from a million ideas and swirling thoughts and now I sit and I am counting down the days to the one when I will spend the most money in my life and we will continue to drive the same rusting car 😛